top of page
  • LinkedIn
  • Instagram
  • Facebook
Szukaj

Gdy ciało jest napięte, umysł nie potrafi być spokojny

Zaktualizowano: 21 gru 2025


Często próbujemy uspokoić myśli.


Mówimy sobie: „Nie przesadzaj”, „Weź się w garść”, „Wszystko jest w porządku”.


Oddychamy głębiej, liczymy do dziesięciu, szukamy ciszy w głowie.


A jednak… spokój nie przychodzi.




Bo prawda jest taka, że umysł nie istnieje w oderwaniu od ciała.




Jeśli ciało jest w napięciu, w gotowości, w trybie przetrwania – umysł nie ma jak odpocząć.


Może udawać spokój. Może racjonalizować.


Ale w środku nadal będzie czujny, niespokojny, zmęczony.




Ciało pamięta wszystko.


Niewypowiedziane emocje.


Zatrzymane łzy.


Lęk, który nigdy nie został nazwany.


Złość, na którą nie było miejsca.


Smukła linia ramion, które od lat są uniesione zbyt wysoko.


Szczęka, która nie potrafi się rozluźnić.


Brzuch, który jest twardy, bo nie czuje się bezpiecznie.




To nie jest słabość.


To inteligencja ciała.




Ciało zawsze reaguje pierwsze.


Zanim umysł zrozumie – ciało już wie.


Wie, że coś jest za dużo.


Za szybko.


Za długo.


Za boleśnie.




Dlatego nie da się „wymyśleć” spokoju.


Nie da się go wymusić pozytywnym myśleniem.


Nie da się uciszyć napięcia samą wolą.




Spokój zaczyna się tam, gdzie ciało dostaje sygnał bezpieczeństwa.




W chwili, gdy pozwalasz sobie zwolnić.


Gdy oddech schodzi niżej – do brzucha.


Gdy ramiona opadają choć o milimetr.


Gdy ktoś cię naprawdę wysłucha.


Gdy przestajesz walczyć z tym, co czujesz.




Czasem to nie myśli potrzebują zmiany.


Czasem to ciało woła:


„Zatrzymaj się.”


„Zobacz mnie.”


„Jestem zmęczone.”




Kiedy zaczynasz słuchać ciała z czułością, a nie z oceną –


umysł powoli przestaje krzyczeć.


Nie dlatego, że został zmuszony do ciszy,


ale dlatego, że wreszcie nie musi być strażnikiem zagrożenia.




Spokój nie przychodzi z kontroli.


Spokój rodzi się z regulacji.


Z łagodności.


Z obecności.




I czasem największym aktem uzdrowienia nie jest „ogarnięcie myśli”,


ale położenie dłoni na własnym sercu


i powiedzenie sobie szeptem:


„Jesteś bezpieczna.


Już nie musisz się napinać.”



 
 
 

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie
Najwiekszym uzdrowieniem jest akceptacja siebie

Nie tej idealnej wersji. Nie tej „po terapii”, „po pracy nad sobą”, „jak już się ogarnę”. Nie tej, która w końcu przestanie czuć za dużo, reagować za mocno, bać się za bardzo. Największym uzdrowieniem

 
 
 
Każdy człowiek ma swoje okno tolerancji.

Każdy człowiek ma swoje okno tolerancji Każdy z nas nosi w sobie niewidzialną przestrzeń bezpieczeństwa. To miejsce, w którym możemy czuć, myśleć i reagować bez zalewającego napięcia. W terapii nazywa

 
 
 
Największa przemiana zaczyna sie od jednego pytania

„ Czy to, w co wierzę , nadal mi służy? ” Są w życiu momenty ciche. Takie, w których nic spektakularnego się nie dzieje na zewnątrz, ale w środku… coś zaczyna pękać. To nie jest kryzys. To zapro

 
 
 

Komentarze


bottom of page